wtorek, 18 listopada 2014

Fit&Sport Show 2014 - Targi dla aktywnych

Miniony weekend minął mi pod znakiem Targów Fit&Sport Show, które odbyły się w Warszawie. Do pokonania miałam 300 km, ale muszę przyznać, że mimo drobnych przeszkód i nieprzyjemności, warto było pojechać :)






Zapraszam do lektury :)



W sobotę udało mi się skorzystać z bezpłatnej analizy składu ciała. Wszystkie wyniki są optymalne :) Mój wiek metaboliczny jest niższy od rzeczywistego o rok, poziom tkanki tłuszczowej to 22%, masa mięśniowa - nieco ponad 48 kg, a moja prawa noga jest zdecydowanie mocniej umięśniona od lewej - 8,82 kg vs. 8,94 kg - czuję, że jest silniejsza :) 





Pierwszymi zajęciami w jakich wzięłam udział był maraton Zumby, którego organizatorem był Zumba Stefan Jakóbczyk, a towarzyszyli mu Łukasz Grabowski i Rene Lomanga - mega pozytywna dawka energii, jednym słowem "szał ciał" :) 






O  godzinie 14:00 miałam wziąć udział w otwartym treningu Dynamik Trening, ale przez opóźnienie w programie i przedłużonym maratonie straciłam poczucie czasu. Dopiero o 14:30 zorientowałam się, że już jest ta godzina. Niestety okazało się, że trening odbywa się w innym miejscu niż zostałam poinformowana i kolejne cenne minuty stracone. Ale w końcu udało mi się trafić, poćwiczyłam i wyszłam zadowolona. Przy okazji miło się zaskoczyłam, bo miałam przyjemność poznać Annę Lewandowską :)



Niestety nie dopchałam się na Body Balance,a szkoda, bo miałam ochotę na porządne rozciąganie i wyciszenie..

Muszę przyznać, że sobota delikatnie mnie rozczarowała, ale głównie dlatego, że nie wzięłam udziału we wszystkim, co zaplanowałam.. i nie zmęczyłam się tak, jak tego chciałam :)





Za to niedziela.. Co to dużo mówić, to było TO! Dzień rozpoczęłam od porządnej dawki energii i niezwykłej mocy, a przy okazji wylałam hektolitry potu - BODY COMBAT <3 Miałam przyjemność drugi raz uczestniczyć w treningu prowadzonym przez Szymona Wesołowskiego i po raz drugi jestem zachwycona. Mimo braku tchu, mimo okropnie palących mięśni, mimo kapiącego potu, chce się dalej walczyć i dawać z siebie więcej i więcej.. Dzisiaj czuję mięśnie, o których dawno zapomniałam, szczególnie na plecach - nawet mycie zębów sprawiło mi trudność :) To z pewnością nie był mój ostatni raz z Body Combat :) 

























Po tym treningu chwilę odpoczęłam i w końcu przyszła pora na wzmacnianie z piękną Martą Makles, trenerką i ambasadorką targów. Był wycisk, oj był! Moje pośladki, nogi i brzuch dzisiaj to odczuwają - już dawno przy siadaniu nie mówiłam "ałłła", ale tego właśnie potrzebowałam! :)

Dziękuję raz jeszcze za zaproszenie i za upominek, który na pewno się nie zmarnuje :) Trafiłaś w dziesiątkę! Ale póki co nie będę zapeszać, a jak przyjdzie czas, to wtedy wszystkim się pochwalę.. :)



















Później odbył się również trening Ketlebell, a po nim Aerobox. Niestety nie wzięłam w nich udziału, bo wypadało troszkę odpocząć, a poza tym musieliśmy pomału uciekać w stronę PKP.



Oczywiście w ciągu tych dwóch dni nie zabrakło zwiedzania stoisk, próbowania i doświadczania - wypiłam litry napojów izotonicznych, odżywek białkowych i innych suplementów, zjadłam różnego rodzaju batony proteinowe, kilogramy pysznych jabłek, które były na każdym kroku, 100% masło orzechowe. Poza tym podziwiałam tancerki pole dance ze szkoły Free Art Fusion, zawodników Gheto Workout oraz chętnych zmagających się w wyzwaniach crossfitowych na stacji Reebok. Skorzystałam z rewelacyjnego masażera (aż nie miałam ochoty opuszczać tego fotela), wypróbowałam foam roller od Blackroll - rewelacyjna sprawa, a także trampolinę przy stoisku Fit&Jump. Jednym słowem atrakcji nie brakowało :)













































Jednak te targi były dla mnie okazją nie tylko do treningów, zakupów i nowych doświadczeń, ale również do spotkania z innymi Fit Blogerkami, równie zakręconymi na punkcie aktywności jak ja - bo nie ma to jak wspólna pasja :) Na zdjęciu obok z La vida es mentolada oraz Fit and Happy :) Miło mi było również poznać FitpozytywnaFlying Shoes oraz Fit Fighterka :)





W tym miejscu serdecznie dziękuję mojemu przyszłemu Mężowi za wsparcie :) Biorąc pod uwagę moją orientację w terenie mogę się założyć, że bez Niego (czyt. mojego prywatnego, niezastąpionego i kochanego bodyguarda, tragarza i fotoreportera w jednym :) ) zgubiłabym się gdzieś po drodze, albo do teraz nie wróciła do domu.. Cóż ja na to poradzę, że mylę kierunki?! :D

Powiem tylko tyle.. Kto opuści następne Targi, ten GAPA! :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...